|
ISBN: 83-85796-58-4
Gdyby Pani Kapitan Danuta Kobylińska-Walas mieszkała w Stanach Zjednoczonych na temat Jej życia zawodowego nakręcono by co najmniej jeden film i parę seriali, napisano kilkanaście książek! Jest jak dotąd jedyną kobietą na świecie - kapitanem żeglugi wielkiej - która całe zawodowe życie dowodziła statkami polskiej floty handlowej. Ostatnie pięć lat przed emeryturą była przedstawicielem Polskiej Żeglugi Morskiej w Maroku.
Gdziekolwiek pojawiła się - wzbudzała podziw i ogromną sympatię:
… Freetown w Sierra Leone. Angielski pilot, wchodzący na redzie po sztormtrapie na pokład naszego drobnicowca, mało nie spadł do wody z wrażenia, kiedy zobaczył kobietę w kapitańskiej czapce, elegancko skrojonym kostiumie i pantofelkach na wysokim obcasie. Angielska flegma pozwoliła mu się z trudem opanować. Na mostku jednak puścił do mnie perskie oko, jakby dając do zrozumienia, że nie dla niego takie kawały … - Captain -zwrócił się z powagą. - To ty prowadzisz statek, a ta pani w mundurze, to tylko taka komunistyczna propaganda, jaką uprawiacie w Afryce? - Nie! - odpowiedziałem … Jest fachowych kapitanem, co chyba sam zauważyłeś w czasie manewrów. - I wy jej słuchacie? - A czy można na statku nie słuchać kapitana i do tego bardzo dobrego? - Teraz ja zadałem pytanie wyspiarzowi, który przecież we krwi ma morze i morską dyscyplinę”
I dwa fragmenty mówiące o Jej pracy dyplomaty w Maroku; kobieta w muzułmańskim kraju! :
… Celnik kręcił głową, cmokał w zastanowieniu. Zaglądał w oczy Madamme Commendante. W głowie lęgła się nadzieja. Wreszcie darł nakaz. Zabierał wyładowaną teczkę z prezentami i wychodził razem z Żabą ze statku. - Madame, musimy umówić się na kawę - składał propozycję zaraz po zejściu z trapu. - A czy ty masz wnuki? - pytała zalotnie. - Skąd wnuki? wyraził zdziwienie. - Mam dopiero 32 lata. - Bo widzisz, ja mam wnuki i tylko o nich na kawie umiem rozmawiać. - No, Madame, żartujesz? Żaba wyciągnęła z kieszeni zdjęcie swej wnuczki i pokazała celnikowi. - To moja wnuczka, widzisz jaka ładna? Jak przyjedzie tu z córką, to ci ją pokażę. - To ile ty masz, Madame, lat? - Sześćdziesiąt - odpowiedziała bez zmrużenia okiem, chociaż miała o dziesięć lat mniej, a wyglądała na 45 lat! …
… Elegancka, pachnąca udała się samochodem do dyrekcji. Tu jednak nie chciano jej wpuścić na naradę.Odgarnęła ręką zastępującego jej drogę Araba i wtargnęła do gabinetu, gdzie siedzieli zebrani. Uniosła ręce do góry i kłaniając się do samej ziemi zaczęla swój “występ”.
- Allah Akbar! Allah Akbar! Allah Akbar! A wy dostojni urzędnicy też jesteście wielcy i od was zależy mój los. Uklękła i zaczęła głową bić o posadzkę. - Wszystko to moja wina. Pierwsi podpisaliśmy konwencję o nie zanieczyszczaniu wód morskich, a teraz zdarzyło się nam takie nieszczęście. Moja cała morska kapitańska kariera zostanie przekreślona. Nie mogę zapłacić pół miliona dolarów. Jak mi nie pomożecie, chyba się otruję ze wstydu - wyrzuciła z siebie jednym tchem, cały czas klęcząc na podłodze.
Czegoś takiego żaden dyrektor ani Arab na oczy nie widział i się nie spodziewał. Siedzieli z otwartymi ze zdumienia ustami. Oto elegancka Madame Commandante, przedstawicielka armatorów polskich, którą wszyscy w porcie uwielbiali, klęczała przed nimi…
… Commandante! Nie ma kary! … Tylko już nie płacz! Zebrał ze stołu wszystkie protokoły dotyczące wypadku. - Popatrz drę je. Nie ma sprawy. Wszysstko je o’ kay!…
A koszty za samolot i zbieranie ropy…? … Sama powiedziałaś Allah Akbar! Tak właśnie jest. A my jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy ci pomóc. To cała radość, że mamy ciebie w Tunisie, Jesteś dla nas więcej warta niż koszty oczyszczenia portu i zawsze możesz liczyć na naszą życzliwość…
|